Szymon Kuczyński non stop dookoła świata − na najmniejszym jachcie w historii wyprodukowanym w Węgorzewie

 (link otworzy duże zdjęcie)

W niedzielę, 4 lutego, minął Przylądek Horn − ostatni i najtrudniejszy na trasie. Samotna wyprawa wokół globu to kolejny już taki wyczyn Szymona Kuczyńskiego, tym razem żeglarz postawił sobie nowe wyzwanie: okrąży świat bez zawijania do portów.

Rejs Kuczyńskiego rozpoczął się 19 sierpnia 2017 r. w Plymouth w Wielkiej Brytanii i otrzymał nazwę Call of the Ocean. Szykuje się rekord świata w samotnej żegludze non stop dookoła Ziemi na najmniejszym jachcie w historii. Jachtem tym jest Maxus 22 Atlantic Puffin wyprodukowany w węgorzewskiej stoczni Northman. Długość łodzi: 6,36 m.

Rejs trwa już ponad 160 dni, za rufą Atlantic Puffina zostało już ponad 18 800 mil morskich.

Cotygodniowe wpisy od Szymona: www.zewoceanu.pl, www.northman.pl

Zdjęcia z pokładu umieszczane na bieżąco: https://photos.app.goo.gl/iMO5DfXcCkfWzPTt2

Rejs można również śledzić przez aplikację na urządzenia mobilne Zew Oceanu

Przypomnijmy: w marcu 2016 r. sukcesem zakończył się okołoziemski rejs Szymona Kuczyńskiego, który na Maxusie 22 ze stoczni Northman przemierzył ponad 27 000 mil. Po powodzeniu projektu Maxus Solo Around jacht mający niespełna 6,36 m długości zyskał miano najmniejszej polskiej jednostki, na której samotny żeglarz opłynął świat. Wyprawa dała impuls do podjęcia kolejnej próby wytrzymałości.

Główna trasa Call of the Ocean zakłada opłynięcie trzech słynnych przylądków. 29 października Atlantic Puffin minął nieszczęśliwy dla Polaków Przylądek Dobrej Nadziei na południu Afryki. Po 37 dniach żeglugi po Oceanie Południowym udało się opłynąć australijski Przylądek Leeuwin w południowo-zachodniej Australii. W 17 tygodniu rejsu Szymon znalazł się na Pacyfiku, potem minął Morze Tasmana i następnie Antypody Polski oraz Cetus kotwiczący w Polinezji Francuskiej. 4 lutego udało się opłynąć Przylądek Horn, zwany żeglarskim Everestem. I tym razem przylądek również zasłużył na to określenie: wpływając w cieśninę Drake'a Szymona gonił duży układ niskiego ciśnienia, z którym zmierzył się w nocy w soboty na niedzielę.

− W ostatnich trzech dniach miałem dwa sztormy. Ten pod Hornem 9B i 6-, 7-metrowa fal. Ostatnie tygodnie były ciężkie. Wiatry silne i sztormowe. Bardzo zimno. W kabinie 2-5°C. Opady śniegu i deszczu. (...) Godni mnie kolejny niż − donosił Szymon.

Po wypłynięciu z Cieśniny Drake'a Kuczyński skieruje się na północ na ostatnią prostą do mety.

W czasie rejsu na pokładzie pojawiło się kilka drobnych usterek, życie na pokładzie nieco utrudnia uszkodzenie jednego z trzech ogniw słonecznych, tworzących prąd, ale nie ma to wpływu na żeglugę. Na szczęście pomimo nieprzewidywalnej w ostatnich tygodniach pogody, konieczności ograniczenia słuchania muzyki i wyczerpania zapasów czekolady, dzielnego sternika humor nie opuszcza:

Ciężko to wytłumaczyć, ale człowiek szybko uczy się typowego zachowania jachtu na typowej fali. I od razu wyczuwa zmianę. Jacht szedł mocno w górę, przechył nie większy niż 20 stopni. Wiedziałem już, że raczej się z tą falą nie zabiorę w zjazd. I dobrze, bo byłem do niej pod kątem, a do tego była tak wielka, że zasłoniła by wiatr, a sterowanie było przecież wiatrowe. Gdybym zaczął zjeżdżać zbyt szybko, byłoby ryzyko, że „sternik” nie skontruje odpowiednio na czas, łódka zacznie ostrzyć, ustawi się bokiem do fali i ta ją zroluje. Czyli luz, zero stresu. Ale z takimi falami to trochę jak dresikami na dzielni. Lubią chodzić w parach czy w trójkę. Gdy szczyt fali właśnie przechodził pod Puffinem, pomyślałem: jeżeli następna nie będzie większa, powinno być OK. Zdążyłem skończyć tę myśl (i może nie należę do czołówki najświatlejszych współczesnych intelektów, wiecie, tych których, myśl jest szybka jak błyskawica i ostra jak brzytwa, to ile to mogło trwać? 2-3 sekundy?) i jeeebuduu! Nie było nawet bardzo głośno, tylko że wywróciło mi mój mały świat. Analizując drogę różnych przedmiotów dotarło do mnie, że to musiało być ciut więcej niż 90. Czy "ciut" wynosiło 10 czy 30 stopni… nie wiem. I chyba nie mam ochoty na sprawdzanie tego, szczególnie, że do tej pory nie udało mi odnaleźć zaczętego i ostatniego słoika z jagodami. Szymon Kuczyński, 23 tydzień rejsu

Chwilę grozy Szymon oraz jego kibice przeżyli jeszcze przez Australią, kiedy na dużej fali jacht dynamicznie się przechylił, a śpiący żęglarz został wyrzucony z koi i uderzył z przeciwległą burtę. Skończyło się szczęśliwie na rozcięciach twarzy (łuk brwiowy i usta), stłuczeniach oraz połamanych okularach.

Okołoziemska pętla na Maxusie 22 przy sprzyjającej pogodzie zamknie się w kwietniu tego roku, zgodnie z najbardziej optymistycznymi planami Szymona Kuczyńskiego. Wynik taki ten niesamowity wilk morski osiąga dzięki doskonałej żegludze (średnia prędkość powyżej 4,5 węzła) oraz decyzji o wyznaczeniu kursu w bardzo niskich szerokościach geograficznych: krótszą trasą, ale w trudniejszych, zimowych warunkach.
(as/BP, wg informacji Katarzyny Lawendowskiej ze stoczni Northman)
Fot. Materiały prasowe stoczni Northman, Facebook, https://photos.app.goo.gl/iMO5DfXcCkfWzPTt2

Opublikowano: 08 lutego 2018 09:26

Kategoria: Aktualności

Zdjęcia:

Powiązane wiadomości:

Wyświetleń: 870

Wszelkie prawa zastrzeżone © Urząd Miejski w Węgorzewie

Realizacja: IDcom-web.pl