Szymon Kuczyński w porcie Węgorzewo. Przybijaj tu zawsze cały i zdrów! Uścisnęliśmy dłoń żeglarza, który na Maxusie 22 opłynął świat

 (link otworzy duże zdjęcie)
Z tej okazji nie można było nie skorzystać. We wtorek, 4 października, mieliśmy przyjemność gościć w Węgorzewie niezwykłego żeglarza. Szymon Kuczyński, bo o nim mowa, w marcu tego roku zakończył projekt Maxus Solo Around, okołoziemski samotny rejs dookoła świata. Dłoń słynnemu sternikowi uścisnął i niebywałego wyczynu pogratulował burmistrz Węgorzewa Krzysztof Piwowarczyk.

Rozmowa z gościnnych progów biura stoczni Northman (gdzie powstała łódka podróżnika) przeniosła się... na pokład, zwłaszcza, że jej tematem były nie tylko przeżycia żeglarza, ale także przygotowania do rejsu i sprzęt.

− Rejs trwał szesnaście miesięcy. Jak to możliwe, że wszystko, co potrzebne na ten czas, zmieściło się na tak maleńkiej łódce? − pytał szef ratusza, a Szymon Kuczyński prezentował wnętrza jachtu wyjaśniając, jak wiele rzeczy, wbrew pozorom, można w nich ulokować.

− Nigdy tego nie zapomnę. Wypłynęliśmy Szymonowi na spotkanie, czekaliśmy w Las Palmas, gdzie miał zakończyć rejs. Wyprawa przedłużyła się z powodu sztormu, ale warto było poczekać. Na horyzoncie Szymon pojawił się pod wieczór, w świetle zachodzącego słońca, otoczny delfinami... Z całym ich orszakiem. Koleżanki płakały ze wzruszenia − wspomina Marcin Banasiewicz, dyrektor produkcji stoczni Northman w Węgorzewie. 

 

Samotny rejs dookoła świata Szymona Kuczyńskiego rozpoczął się w listopadzie 2014 roku z Wysp Kanaryjskich. Żeglarz popłynął na maleńkim jachcie Maxus 22 „Atlantic Puffin” na potrzeby rejsu wyprodukowanym w węgorzewskiej stoczni Northman. Szymon pokonał Ocean Atlantycki, po przejściu Kanału Panamskiego przepłynął przez Pacyfik, Afrykę opłynął od południa, dookoła Przylądka Dobrej Nadziei, następnie skierował się na północ, by po raz drugi na swojej trasie przeciąć równik. W trakcie rejsu spotykał skrajne warunki pogodowe – od wielodniowych okresów bez wiatru do sztormów o sile do 12B. W jednym z nich na zachodnim Pacyfiku wnętrze jachtu zostało zalane przez falę która wpadła na pokład i dostała się do kabiny. Szymon stracił wtedy ponton i elektronarzędzia. Ucierpiała elektronika m.in. poważnej awarii uległ autopilot i żeglarz zmuszony był do sterowania ręcznego. Ze sprzętu który miał na pokładzie (m.in. części rowerowych) zbudował samoster wiatrowy. Po prawie 16 miesiącach na oceanach 4 marca 2016 roku pętla podróży zamknęła się w porcie Las Palmas. Na niespełna 6,5 metrowym jachcie bez silnika pokonał ponad 28 000 mil morskich (ponad 50 tys km)

(wg www.zagle.com.pl)

 

− Podziwiam i gratuluję. Dziękuję za to, że zaufał pan węgorzewskiej stoczni. Jachty Northmana cieszą się ogromną popularnością wśród turystów na całym świecie, a ten rejs dowiódł, że to produkcja także na miarę żeglugi oceanicznej! − mówił podczas spotkania burmistrz Węgorzewa.

Co dalej?

− Choć póki co trwa jeszcze "sprzątanie" po Maxus Solo Around, to wiem, że ten projekt to jedynie krok do kolejnych wyzwań − uśmiecha się Szymon Kuczyński. − Ziemię można opływać na wiele sposobów, a zwiedzanie jej najpiękniejszych zakątków może trwać i trwać (same wyspy Indonezji są takim bogactwem miejsc, że jedno życie to za mało, by naprawdę je poznać!). Na wodzie można właściwie... mieszkać. Ja i moja partnerka Dobrochna do tego właśnie się przymierzamy. Pływanie to nasza wielka, wspólna pasja. 

4 października żeglarz o swojej samotnej wyprawie opowiadał także uczniom węgorzewskiego Gimnazjum im. J. A. Helwinga. 

 

Więcej o rejsie Maxus Solo Around:

http://northman.pl/msa-page/maxus-solo-around-o-projekcie/

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=143SWfxhJMxunpzVKhax1xSiuWho&hl=en_US

http://www.zewoceanu.pl/Maxus-Solo-Around/

(as/BP)
Fot. Anna Styrańczak (BP/UM)

Opublikowano: 05 października 2016 09:44

Kategoria: Aktualności

Zdjęcia:

Powiązane wiadomości:

Wyświetleń: 1283

Wszelkie prawa zastrzeżone © Urząd Miejski w Węgorzewie

Realizacja: IDcom-web.pl